Nowe Przymierze

Kontakt

Chrześcijańska Wspólnota
„Nowe Przymierze”
Kościół Boży w Chrystusie
44-103 Gliwice ul. Wielicka 16

www.noweprzymierze.pl
Telefon: (+48) 509 966 144
Nr konta: 32102024010000090203367190
Tytuł wpłaty:
„Na cele kultu religijnego”
REGON: 241836654
NIP: 6312660293

Rajd rowerowy Międzyzdroje - Hel

Alina

No i WIELKA FUGA 5 za nami! Kto nie był to nie wie ile może się zdarzyć w ciągu jednego tygodnia na wędrownym obozie rowerowym Międzyzdroje – Hel!

Tydzień od 23 czerwca do 1 lipca był tak intensywny, że po powrocie nie zdążyliśmy dojść na tyle do siebie aby podzielić się wrażeniami i bogatym materiałem fotograficznym oraz filmowym. Ale wszystko przed nami – zaczynamy.

Jak zapowiedzieli organizatorzy w materiale informacyjnym: „100% łono natury, przyroda za pan brat, spanko na plaży, żarcie z puchy, stolec z saperką, piach w zębach i piekące krocze, inspirujący kontakt z tubylcami oraz oczywiście ciepły i błękitny Bałtyk” – tak było. No może Bałtyk nie był zbyt ciepły i próby zażywania kąpieli podejmowali tylko najodważniejsi, a jazda rowerem przez ścieżki cywilizowane, a w niektórych miejscach tak dzikie, że miało się wrażenie, że normalni ludzie tam nie bywają, dostarczała kolejnych emocji.

Urok pięknych miejsc od Międzyzdrojów aż po sam Hel rekompensował niedogodności niektórych przejazdów. Była jazda/prowadzenie roweru przez piachy, dzikie plaże, chwile załamki i chwile radości, ale przede wszystkim radosne, pełne otwartości i życzliwości bycie ze sobą podczas jazdy, rozbijania namiotów, wspólnych posiłków, przy ognisku, na plaży no i podczas obowiązkowych zakupów w Lidlu lub Biedronce. Dodatkową niespodzianką każdego dnia było miejsce kolejnego noclegu – czy będzie to las, szczere pole czy też camping. Trzeba przyznać, że w większości noclegów dany nam był komfort korzystania z WC i ciepłego prysznica, ale doznanie dzikiego obozowiska z użyciem tej saperki itd. Itp. też znalazło się w katalogu naszych przeżyć.

Przejechaliśmy, niektórzy około 420, a najtwardsi (w tym cała grupa młodzieżowa wraz z rewelacyjnymi liderami Krysią i Markiem Kosętkami) prawie 500 km! Doświadczyliśmy bezinteresownej życzliwości i pomocy spotykanych po drodze ludzi. Dzięki takiej życzliwości korzystaliśmy z uroczego miejsca biwakowego w Łącku nad jeziorem Wicko, a otwarcie dla nas swojego domu przez spotkanych w Izbicy Małgosię i Artura pozwoliło nam wykąpać się po trudach najdłuższego odcinka jazdy, a świeże zioła z ich ogrodu urozmaiciły nam posiłki.

Ta doskonała atmosfera utrzymała się do końca obozu mimo ulewnego deszczu jaki towarzyszył naszemu przyjazdowi na Hel. Szczegółem zupełnie nieistotnym był fakt, że prom, który miał zawieźć nas z Helu do Gdańska odpłynął niespodziewanie pół godziny wcześniej, tak, że jak przyszliśmy do portu zobaczyliśmy tylko rufę statku i powiewającą na wietrze kartkę z informacją, że w dniu dzisiejszym odpływa wcześniej. Następny prom godzinę później do Gdyni rozwiązał sprawę i po dojechaniu z Gdyni do Gdańska kolejką spędziliśmy w tym pięknym mieście, również skąpanym w deszczu, kilka miłych godzin. Stwierdziliśmy, że Neptun stoi na swoim miejscu, a kawa i lody są wyjątkowo pyszne!

Ahoj przygodo, do następnego razu!